13 czerwca w Mariupolu przypada siódma rocznica jego wyzwolenia. W tym dniu w 2014 roku nad miastem ponownie powiewała niebiesko-żółta flaga. Wydarzenia, które miały miejsce, na zawsze pozostały w pamięci mieszkańców.

Przez kilka miesięcy 2014 roku uzbrojeni mężczyźni kontrolowali Mariupol, rabowali firmy i brali obywateli jako zakładników, żądając okupu od krewnych. Próbowali oni wpływać na władze miasta, tworząc równoległe „struktury gminne”.

Kilkakrotnie próbowano opuścić siedzibę rady miejskiej (zanim separatyści podpalili budynek), ale po pewnym czasie terroryści wrócili do budynku.

13 czerwca pułk Azow, wspierany przez batalion Dnipro-1 i Gwardię Narodową, przeprowadził operację specjalną w celu wyzwolenia Mariupola.

Wczesnym rankiem Mariupol obudził się na dźwięk wystrzałów z karabinów automatycznych. Jednak w mediach społecznościowych szybko zaczęły pojawiać się informacje: „zachowaj spokój, zostań w domu, trwa operacja, która ma cię uwolnić”.

To bardzo dziwne uczucie żyć w świecie, w którym nie ma policji i w zasadzie tylko ty jesteś odpowiedzialny za swoje bezpieczeństwo. Po prostu nie rozumiesz, jak to się może zdarzyć, i nic nie powstrzymuje kogoś z bronią przed zrobieniem czegokolwiek twojej rodzinie, poza jego wewnętrznym nastawieniem.

„13 czerwca zawsze będzie dla mnie szczególnym dniem i zawsze w tym dniu dziękuję ludziom, którzy uwolnili nas od tego koszmaru. W tym dniu trzeba było być bardzo cicho, bo wszystko działo się tuż pod oknami. I to było tak, jakby dorośli faceci postanowili urządzić sobie paintball na podwórku. Można powiedzieć, że poszło nam bardzo gładko i wiele osób nie rozumie tak naprawdę ani tego, co nam się przytrafiło w marcu i czerwcu 2014 roku, ani tego, czego w zasadzie uniknęliśmy”, – wspomina Ulyana Tokareva z Mariupola.

Operacja wyzwolenia miasta zakończyła się sukcesem. Część bojowników została zlikwidowana, część uciekła na tereny okupowane. Ukraina wróciła do Mariupola.

Strona rosyjska zwykle komentuje to wydarzenie w następujący sposób: okupowanie Mariupola po prostu nie było dla nich opłacalne.

Zakhar Prilepin (rosyjski polityk i działacz społeczny) jest przekonany, że terroryści podjęłi słuszną decyzję o nie szturmowaniu Mariupola z dwóch powodów. Po pierwsze, przedsiębiorstwa w mieście zatrudniają około 100 000 osób, a całkowita liczba mieszkańców wynosi 300 000. Po okupacji zagwarantowano by wstrzymanie produkcji, co oznacza, że ludzie ci pozostaliby bez pracy, co jest największym obciążeniem dla rządu DNR.

Po drugie, jak tłumaczył polityk, „wodociągi DNR biegną od Słowiańska do Mariupola” i w przypadku zdobycia tych miast władze ukraińskie natychmiast „zakręciłyby kurek”, odcinając w ten sposób wodę dla całego regionu. Według Zakhara Prilepina, do katastrofy ekologicznej doszłoby trzy dni później.

Stosunek władz rosyjskich i ukraińskich do tego wydarzenia jest inny, ale najważniejsze jest to, że Mariupol to Ukraina.

 

Autor: Ruslana Dmytrenko

 

Państwo: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
4 + 6 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.