1 września 2004 roku w małym miasteczku Biesłan w Osetii Północnej, została opanowana przez grupę terrorystów szkoła nr 1. Od 1128 do 1180 osób wzięto jako zakładników. Dzieci, ich rodzice, nauczyciele, przyjaciele i znajomi. Terroryści przetrzymywali zakładników przez 52 godziny. 3 września szkoła stała się polem rzeźni. W zamachu terrorystycznym zginęły 333 osoby, w tym 186 dzieci.
 

Oficjalna wersja bardzo różni się od tego, co mówią sami zakładnicy, świadkowie tamtych wydarzeń, organizacje publiczno-prawne, w tym stowarzyszenie ofiar aktów terrorystycznych «Matki Biesłana». Wokół śledztwa pojawiło się wiele pytań dotyczących działań służb federalnych podczas opanowania szkoły i szturmu. Wszelkie wątpliwości co do rzetelności śledztwa podsyca fakt, że sprawa wciąż się toczy, a jej materiały zostały utajnione. W samej szkole oględziny miejsca zamachu terrorystycznego przeprowadzono niezwykle formalnie: budynek był badany nie więcej niż przez 10-11 godzin, a już 4 września zaczęto usuwać konsekwencje i sprzątać przestrzeń. Elementy wypalonej hali sportowej, ubrania zakładników, które pozostały tam po zamachu terrorystycznym, zostały wywiezione z miasta i po prostu wyrzucone. Później mieszkańcom miasta zaproponowano nawet wyburzenie budynku szkoły, żeby nie wywołało to miejsce złe skojarzenia.

Oficjalna wersja komisji śledczej w sprawie aktu terrorystycznego w Biesłanie posłużyła jako potężne narzędzie propagandowe. Media krzyczały o bohaterstwie FSB i sił specjalnych, a sam akt terrorystyczny nazwały najstraszniejszym wydarzeniem w historii współczesnej Rosji. Jednak wydarzenia zostały opowiedziane jednostronnie i niezwykle powierzchownie. Nikt nie znał prawdy, a wszystkie kluczowe momenty sprawy zostały ukryte, zniszczone i utajnione. Nikt nie mówił o przyczynach ataku, wydarzenia zostały omówione nieprawidłowo, a o konsekwencjach niewiele powiedziano. Ponadto sam prezydent od 16 lat nigdy nie przyjeżdżał do Biesłanu, nie licząc jego formalnej wizyty bezpośrednio po zamachu terrorystycznym, a udział urzędników w różnych uroczystościach został ograniczony.
 

Wspomnienia

W rosyjskich szkołach nauczyciele opowiadali nam, jak przerażającą opowieść, oficjalną wersję Komitetu Śledczego, w którym bohaterowie-żołnierze oddziałów specjalnych ratują dzieci. Nauczyli nas, jak zachowywać się podczas ataku terrorystycznego i jak reagować na terrorystów, jeśli czegoś od nas potrzebują. Naprawdę mam nadzieję, że te umiejętności nigdy nie przydadzą się nikomu z nas, ale konsekwencje tego zaszczepienia gorącym uczuciem wojny pozostaną z nami na całe życie. Taka polityczna hipnoza jest destrukcyjna dla wszystkich, zwłaszcza dla świadomości dzieci i młodzieży. Jednak dostawaliśmy to w szkole codziennie. Nauczyli nas, jak rozmawiać z bandytami, ale zapomnieli powiedzieć o tym, jak zachowywać się na polu bitwy między terrorystami a wojskami federalnymi w politycznej walce o pozycję prezydenta.

Istnieje wiele przyczyn zamachu terrorystycznego w Biesłanie. To efekt wieloletniej pracy służb federalnych: wojna w Czeczenii, podżeganie do dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne (w Rosji zresztą wciąż omija się Czeczenów). Całkiem naturalnie wszystko to wywołało falę nienawiści i chęci zemsty. Tak powstały grupy terrorystyczne na Północnym Kaukazie. Organizowały one ataki terrorystyczne podczas federalnej kampanii czeczeńskiej i nawet po jej zakończeniu.

Anna Politkowska, publicystka «Nowej Gazety», która została zabita 7 października (urodziny Putina) 2006 roku, powiedziała w jednym z wywiadów: «Są dwie rzeczy, o których w ogóle się nie mówi. Sytuacja została sprowadzona do tych wydarzeń. W Czeczenii zaistniała sytuacja faktycznej reprodukcji terroryzmu. Byli tam też ludzie, ale potem niektórzy z nich zaczęli przekształcać się w zwierzęta, ponieważ zostali wpędzeni w kąt, a w kącie człowiek rzadko pozostaje człowiekiem — staje się zwierzęciem. A najgorsze stały się bestie, które schwytały dzieci. Ale cała ta sytuacja narodziła się, oczywiście, z całkowicie głupiej i mało obiecującej polityki, przede wszystkim Putina.»

Można było uniknąć katastrofy
Nawet wtedy wiele źródeł twierdziło, że atakowi można było zapobiec. FSB miała informację, że w Biesłanie, właśnie w szkole, planuje się zamach terrorystyczny, ale nic nie zrobiono, absolutnie wszystkie wiadomości zostały zignorowane. Oprócz danych, które otrzymały organy ścigania, mieszkańcy Biesłanu widzieli nieznane osoby w mieście i szkole. Zanotowano szereg faktów, które mogą mieć bezpośredni związek z przygotowaniami do ataku terrorystycznego.

W okresie wakacji szkoła była remontowana. Wśród robotników byli też ludzie spoza miasta. Według «Matek Biesłana» i innych świadków 'nieznajomi’ mówili po ingusku, co nie jest typowe dla małego miasteczka w Osetii Północnej. Najprawdopodobniej wśród robotników byli bandyci. Według zakładników wieczorem 1 września terroryści zabrali kilkoro dzieci do auli, gdzie kazali wleźć pod scenę i wziąć ukrytą pod nią broń. A więc wszystko to zostało schowane na długo przed zamachem terrorystycznym, co w pełni potwierdza wersję, że bandyci bardzo dobrze znali strukturę szkoły i byli tu wcześniej. Świadczy o tym również fakt, że w trakcie opanowania terroryści jasno wskazywali, gdzie zakładnicy powinni biegnąć.

«Matki Biesłana» zażądały od Komitetu Śledczego zbadania ewentualnych śladów broni pod sceną. Zaraz po tym scena spłonęła. Służby federalne nie były w stanie zapobiec atakowi. Póżniej nie tylko nie wzięły na siebie odpowiedzialności, ale zniszczyły nawet wszelkiego rodzaju dowody.
 

Negocjacje
Jedno było jasne — nie można było dopuścić do szturmu i powtórzyć scenariusz Nord-Ost (Atak na moskiewski teatr na Dubrowce, 23-26 października 2002).

Oficjalna wersja Komitetu Śledczego mówi, że terroryści nie chcieli uczestniczyć w negocjacjach i starali się na wszelkie możliwe sposoby im zapobiec. To kłamstwo. Napastnicy od samego początku wysuwali swoje żądania i byli gotowi do negocjacji. Ponadto miały miejsce nawet pewne próby. Jednak ich celem nie było uwolnienie zakładników, ale gra na czas. Było to konieczne do przygotowania służb specjalnych do szturmu.

Ponadto istniała możliwość zaangażowania się w negocjacje lidera Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, z którą władze federalne toczyły wojnę, Asłana Maschadowa, aby przybył do Biesłanu i wywarł presję na terrorystów, aby uwolnili zakładników. Inicjatorem tego scenariusza była Anna Politkowska, która w tym momencie kontaktowała się z wicepremierem Iczkerii Ahmedem Zakajewym. Maschadow zgodził się, ale odmówił wyjazdu bez gwarancji, ponieważ rozumiał, że jeśli opuści schronienie, zostanie schwytany lub zabity po drodze. W związku z tym zażądał, aby towarzyszyło mu dwóch dziennikarzy — w tym momencie jeszcze istniała iluzja immunitetu dziennikarskiego. Politkowska natychmiast się zgodziła, a razem z nią również był gotowy korespondent radia «Swoboda», Andriej Babicki. Jednak scenariusz uwolnienia zakładników przez Maschadowa nie został zrealizowany. Andreija Babickiego nie wypuścili z Moskwy — został zatrzymany na lotnisku, podejrzewając, że ma w bagażu ładunek wybuchowy. Natomiast Anna Politkowska straciła przytomność na lotnisku w Rostowie i zapadła w śpiączkę na kilka dni po tym, jak wypiła herbatę w samolocie z Moskwy. Później ogłoszono, że została otruta nieznaną toksyną. Kreml nie chciał wykorzystać Maschadowa jako zbawiciela.

Były szef Republiki Inguszetii Rusłan Auszew również przystąpił do negocjacji z własnej woli. Był jedynym, który negocjował z terrorystami. W rezultacie zwolniono 26 osób — matki z małymi dziećmi.
 

Media
Od początku państwowe media podawały nieprawdziwe informacje o tym ile było zakładników. 2 września sztab operacyjny wskazał liczbę 354, ale jednocześnie dla wszystkich na miejscu było jasne, że w budynku jest ponad tysiąc osób. Media państwowe póżniej podały tą informację z błędną liczbą zakładników. Z powodu tej próby zmniejszenia znaczenia zamachu terroryści zezłościli się i przestali podawać wodę.

Ponadto władze od początku wiedziały, że w szkole jest około 1200 osób. Doradca prezydenta Rosji Aslambek Aslachanov powiedział, że skontaktował się wtedy z terrorystami, to oni poinformowali o prawdziwej liczbie zakładników — pisała o tym 6 września dla «Nowej Gazety» dziennikarka Elena Milaszyna.

A oto przykład tego, co kierowniki centralnych kanałów telewizyjnych powiedzieli swoim dziennikarzom: « ... Nie puszczajcie krewnym zakładników na antenie, nie wymieniajcie liczby zakładników, poza oficjalną informacją, nie używajcie słowa ‘szturm’, nie nazywajcie napastników terrorystami, tylko bandytami. Ponieważ terroryści to ci, z którymi negocjują.» — Olga Allenova, «Kommersant Vlast» 13 września 2004.

We wrześniu 2004 roku kłamstwa w państwowych mediach osiągnęły apogeum.
 

Wybuch

Skąd się wziął wybuch? Oficjalna wersja Komitetu Śledczego mówi, że materiały wybuchowe zostały zaktywowane przez terrorystów. Jednak to również rodzi wiele pytań.

Wszyscy zakładnicy i świadkowie twierdzą, że wybuch nastąpił z zewnątrz: budynek został ostrzelany przez służby specjalne, co doprowadziło najpierw do dwóch wybuchów i masakry, która rozpoczęła się po nich. Badanie budynku wykazało, że przetrwały ładunki wybuchowe własnej roboty, a na ciałach nie znaleziono śladów metalowych przedmiotów, którymi zostały wypchane bomby bandytów. Ponadto eksperci twierdzą, że gdyby terroryści zdetonowali swoje materiały wybuchowe, cały budynek zostałby wysadzony w powietrze. Jednak wszystkie materiały, które mogłyby to oficjalnie udowodnić, zostały utajnione przez komisję śledczą.

Po wybuchu nastąpiła chaotyczna strzelanina. Zakładnicy faktycznie znaleźli się między kulami terrorystów i służb specjalnych. Bandyci zmuszali dzieci do ustawiania się w ludzką tarczą, kiedy federalni służby zaczęli ostrzeliwać szkołę. Później wybuchł pożar i zawalił się dach sali gimnastycznej, to tutaj zginęło najwięcej zakładników. Ale co wywołało pożar? Świadkowie i zakładnicy twierdzą, że powodem było użycie granatników i miotaczy ognia, które były używane przez siły federalne. Oprócz tego były też świadectwa, że ​​do szkoły strzelały także czołgi. Po ataku terrorystycznym znaleziono rury od granatników, z których służby federalne ostrzeliwały budynek szkoły. Ponadto przeprowadzono różnego rodzaju badania, przedstawiono argumenty zakładników, wskazujące na to, że pożar, podobnie jak wybuch, został sprowokowany z zewnątrz. Tak czy inaczej, podczas ostrzału budynku, w którym było ponad tysiąc zakładników, z których większość to dzieci, rzeczywiście używano ciężkiej broni.

 

Świadomość społeczeństwa
Trzeba rozumieć jedną rzecz — jeśli chodzi o branie zakładników, pierwszą rzeczą, o której należy pomyśleć, jest uwolnienie ludzie. Wszystkie interesy polityczne muszą zostać rozwiązane później. Państwo powinno przede wszystkim zadbać o ochronę swoich obywateli. Jednak, jak pokazały zamachy terrorystyczne najpierw w teatrze na Dubrowce w Moskwie, a później w szkole w  Biesłanie, w Rosji Putina wartości są inne, ludzie to tylko materiały eksploatacyjne, nic więcej.
Teraz każda rocznica tragedii w Biesłanie jest starannie wyciszana przez państwowe media. Można usłyszeć kilka przypomnień w radiu i zauważyć jedno zdanie na pasku aktywności w telewizji. Jednak ludzie w jakiś sposób poznają prawdę dzięki internetowi i nielicznym niezależnym mediom. Teraz już sami ludzie mają możliwość aktywnego dzielenia się informacją. Dlatego fakty zostają ujawnione, kłamstwa państwa rozpada się w pył, a ludzie stopniowo zbliżają się do prawdy. Prezydent i cały jego system przestępczy nadal nie przyznają się do współodpowiedzialności za śmierć 333 osób. Reżim, który Putin budował przez 20 lat, opiera się na zasadach bezprecedensowego lekceważenia ludzi, kłamstw i kradzieży. Ale najgorsze jest to, że podstawą reżimu jest przelana krew. Niestety nie wszyscy w Rosji to rozumieją — maszyna propagandowa jest tak silna, a te wydarzenia są tak odległe od narodu. Jednak na tle szybko rosnącego niezadowolenia z reżimu ludzie pragną dowiedzieć się, jak do tego doszło. I ludzie  już zaczynają zdawać sobie sprawę, z czego naprawdę zbudowany jest system Putina. I wierzę, że prędzej czy później służby federalne przyznają się do winy.

 

Mikhail Panasenkov

 
Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
15 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.