14 lutego na portalach społecznościowych zaczęły pojawiać się zdjęcia i filmy z różnych miejsc w Rosji: lokalni mieszkańcy udawali się tam z latarkami, aby wesprzeć Aleksieja Nawalnego i zatrzymanych na wiecach. 

 

 

 

Leonid Wołkow zaproponował zorganizowanie wiecu 14 lutego w formacie flash mobu, aby nikt nie został zatrzymany. Plan polegał na tym, aby każdy wyszedł na dwór, zapalił latarkę i zapoznał się z sąsiadami, którzy też postanowili uczestniczyć w akcji. 

 

Trudno było policzyć uczestników akcji, ponieważ protestujący pojawili się w tysiącach różnych zakątkach w całym kraju. 

 

"Nie można ocenić, na ile organizatorzy akcji odnieśli sukces" - powiedział analityk BBC, Grigorij Gołosow. "Jest oczywiste, do jakich celów dążyli. Najważniejsze jest to, by utrzymać pewien poziom aktywności politycznej bez narażania zainteresowanych obywateli na nadmierne ryzyko". 

 

Sami organizatorzy mówiąże są zadowoleni z wyniku akcji. "Wczorajsza akcja została zorganizowana w taki sposób, że w zasadzie nie dało się policzyć, ile osób wyszło z domów. Nikt nie został zatrzymany" - pisał Leonid Wołkow.  “Nie patrzymy na liczby. W wielu przypadkach mówimy o zwycięstwie nad strachem, o radości ze spotkania, o nowych kontaktach, o rozczarowaniach i miłych niespodziankach, o solidarności i miłości". 

 

Jak policzyć uczestników? 

 

Rzeczywiście, na portalach społecznościowych można znaleźć wiele zdjęć ludzi z latarkami i komentarzy o tym, jak protestujący wyszli przed dom i spotkali się z sąsiadami. 

 

Oksana Moroz, kulturolog i profesor nadzwyczajny w Wyższej Szkole Ekonomicznej wyjaśnia, dlaczego trudno jest ocenić sukces takiej akcji. "Można na przykład zliczyć liczbę postów ze zdjęciami podpisanych odpowiednimi hashtagami" - powiedziała. "Jednak niewiadomo, czy obliczenia będą obiektywne". 

 

Starszy pracownik naukowy, antropolog Aleksandra Archipowa próbowała policzyć liczbę postów dotyczących akcji. "Na Instagramie, według wyszukiwania, było około 11 tysięcy wyświetleń hashtagu, a na Twitterze 30 tysięcy" - mówi. "Jednak nie wszystkie posty są bezpośrednio związane z akcją: pojawiły się też zwykłe zdjęcia z gratulacjami dla dziewczyn z okazji Walentynek, dla których użyto hashtagu miłość jest silniejsza (ros. #любовьсильнеестраха)". 

 

"Według Medialogii w weekend (13-14 lutego) akcja z latarkami była wspominana w 410 tysiącach postach w Twitterze, Instagramie, Facebooku, Odnoklassnikach i VKontakte" - obliczyła antropolog"W tej liczbie są ci, którzy używająhashtagu "miłość jest silniejsza" krytykowali akcję". 

 

"Nie na dworze, ale w Internecie" 

 

Według Aleksandry Archipowej główna akcja miała miejsce w Internecie. 

 

"Ludzie robili sobie zdjęcia z latarkami, mogli stać godzinę lub pięć minut, to nie miało znaczenia. Ważne jest, aby zdjęcie zostało opublikowane w Internecie. Potem te zdjęcia łączą się i ktoś widzi zdjęcie z Jekaterynburga, z Moskwy, zewsząd i myśli: "Jest nas wielu, to fajnie". Akcja ma miejsce, gdy wiele osób patrzy na te zdjęcia w tym samym czasie. To z tym uczuciem - jedności, nadziei wynikającej ze świadomości, że podobnie myślący ludzie są z tobą - ludzie chodzą na wiece. Tym razem zamiast wiecu okazało sięże to sieciowy flash mob, ale uczucia były takie same" - wyjaśnia Aleksandra Archipowa. 

 

Antropolog Aleksandra Archipowa uważa, ż​​w krajach takich jak Rosja i Białoruś jest coraz mniej okazji do pokojowego gromadzenia się na wiecach bez udziału policji. 

 

Natomiast Oksana Moroz zastanawia się, czy choćby minimalną reakcję (w postaci zdjęć z latarkami) na internetowy apel zespołu Nawalnego można uznać za sukces akcji. "Tak, samo pytanie implikuje, że to nie interwencje miasta w trybie offline są ważniejsze, ale chęć zaprezentowania w Internecie naszego własnego stosunku do ich realizacji. To jest 'zdalnie' i 'cyfrowo' - powiedziała. 

 

Czy sieciowe flash moby są popularne w Rosji? 

 

"Jest wiele internetowych flash mobów (zabawne wyzwania, akcje mające na celu publikowanie tematów tabu - na przykład 'nie boję się mówić' (ros. #янебоюсьсказать) - lub akcje wspierające tych, którym jest to trudne - 'nie bądź smutny, wszystko będzie dobrze' (ros. #негрустивсебудетхорошо)" - wspomina Oksana Moroz. "Jednak uczestnictwo w politycznych flash mobach dla wielu może wyglądać jak przekroczenie granicy, zadeklarowanie się jako swego rodzaju 'poza prawem' - co oznacza odrzucenie" - wyjaśnia. 

 

"Powiedziałbym, że im bardziej innowacyjna akcja, tym lepiej dla aktywizmu obywatelskiego. Tradycje nie mają z tym nic wspólnego" - mówi politolog Grigorij Gołosow. "Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że nie trafisz do aresztu, a to już jakiś bonus. A żeby zrobić coś nowego, ludzie szybko się dostosowują. Najważniejsze jest to, że interesują się samą polityką". 

 

Tlumaczenie: Mikhail Panasenkov 

 

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
15 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.