Aminaa Maszbat urodziła się w Ułan Bator, stolicy Mongolii. Razem z prababcią Rosjanką czytała w dzieciństwie książki w języku rosyjskim i oglądała seriale na pierwszym kanale rosyjskiej telewizji, jednak języka nauczyła się będąc już dorosła, gdy zaczęła chodzić do prawosławnej cerkwi. Teraz dziewczyna uczy się w Akademii Sztuk Pięknych im. Repina – tak samo, jak jej babcia i mama.

Aminaa opowiada, dlaczego uważa Petersburg za najlepsze miejsce do studiowania sztuki, z jakiego powodu ciekawią ją okna domów na Wyspie Wasiljewskiej i dlaczego pokochała deszcz.

— Moja prababcia ze strony mamy jest Rosjanką, jej rodzice pochodzili z Tobolska – mama była szlachcianką, a tata parobkiem. W carskiej Rosji nie mogli wziąć ślubu z powodu różnic w statusie społecznym, dlatego też zdecydowali się na emigrację do Chin przez Mongolię. Najwyraźniej zobaczyli jednak, że w Mongolii są dobre warunki do życia, więc osiedlili się tam, zaczęli hodować zwierzęta i uprawiać ziemię. Mieli czternaścioro dzieci.

Moja prababcia była bardzo silną kobietą. Chociaż wyglądała jak typowa Rosjanka, uważała się za Mongołkę – nosiła mongolskie stroje narodowe, mówiła po mongolsku bez obcego akcentu, wyszła za mąż za Mongoła. Mimo to czasem czytaliśmy z nią książki w języku rosyjskim i oglądaliśmy brazylijskie telenowele na pierwszym kanale rosyjskiej telewizji – serial Klon, czy Niewolnicę Izaurę. Wszystko rozumiałam, ale nie umiałam powiedzieć ani jednego słowa. Dopiero w wieku 18 lat, gdy postanowiłam poszukać odpowiedzi na pytanie o sens życia i zaczęłam uczęszczać do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w Mongolii, spotykałam wiele osób narodowości rosyjskiej i jakoś zaczęłam rozmawiać w tym języku.

Od dziecka kochałam sztukę, ale nie mogę powiedzieć, że od razu wiedziałam, że zostanę historykiem sztuki. Po szkole zostałam anarchistką – zrobiłam sobie rok przerwy w nauce i nie miałam zamiaru iść na studia. Naukę na Uniwersytecie Mongolskim rozpoczęłam tylko dlatego, że uczył się tam bardzo fajny rockman, pomyślałam wtedy: „Jeśli on się uczy, to czemu ja mam nie spróbować?”

Nasza rodzina to artyści, a tę drogę zapoczątkowała moja prababcia wraz ze swoim mężem. On był artystą ludowym w Mongolii, od niego moja babcia nauczyła się rysować i tworzyć wycinanki. Zaczęli zajmować się sztuką wspólnie, za nimi podążyło troje ich dzieci, a dalej wnuki i prawnuki. Ja jestem już piątym pokoleniem, związanym ze sztuką, ale nie jestem artystką – nie umiem rysować, ale lubię rozprawiać o sztuce, studiować ją, zgłębiać różne style, nawet ubrań, jakie nosił Van Gogh czy Frida Khalo. Petersburg to najlepsze miasto do poznawania takich rzeczy.

Można powiedzieć, że jeszcze jedną naszą rodzinną tradycją jest nauka w Rosji. Mój pradziadek był studentem Moskiewskiego Państwowego Akademickiego Instytutu Artystycznego im. W. I. Surikowa, a babcia, jej siostra oraz moja mama uczyły się w Akademii Sztuk Pięknych im. Repina w Petersburgu. Ja również robię tutaj studia magisterskie.

Przed rozpoczęciem nauki odwiedziłam Petersburg dwa razy i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam sobie, że to będzie moje miasto, że tutaj będę się uczyć. Mimo że podróżowałam po Europie, mam wrażenie, że Petersburg jest najpiękniejszym miastem na świecie.

Po przyjeździe byłam w szoku. Razem z ubraniami w małej walizce przywozisz ze sobą również swoje doświadczenie życiowe, poglądy na świat, jakieś ramy myślowe. Początkowo nie byłam w stanie wyjść poza te ramy, trochę się bałam dużego miasta. Ułan Bator jest trzy razy większy od Petersburga, ale mieszka tam zaledwie 1,5 miliona ludzi, którzy często się znają. Tutaj przyjechałam sama, nie znając nikogo.

Czułam się jak bohaterka filmu Legalna blondynka, która rozpoczęła naukę na Harvardzie – miałam te same różowe okulary. Ubierałam się jak kobiety z początku XX wieku – nosiłam filcową czapkę z koronką zakrywającą twarz, płaszcz, zamszowe buty na obcasach, miałam walizkę. Po przyjeździe miałam przyjść do swojej krewnej mieszkającej w Petersburgu, ale tak bardzo się denerwowałam, że od razu z bagażami poszłam na uczelnię, aby dowiedzieć się, gdzie znajduje się wydział zagraniczny. W instytucie zostałam przyjęta bardzo dobrze i od razu przydzielono mi pokój w akademiku.

Czego nauczyła panią Rosja?

Nauczyła mnie dokonywania wyborów. Obecnie na całym świecie wybrzmiewa propaganda – żyjesz tylko raz, czerp z tego życia jak najwięcej. Rosja uczy mnie raczej, że w życiu istnieje wiele alternatyw i bardzo dużo różnych ścieżek rozwoju. Jeśli wybrałeś tę intelektualną, to dla niej trzeba będzie poświęcić inne rzeczy.

Jest wiele przykładów z życia różnych ludzi – mogą oni czerpać przyjemność ze zwiedzania muzeów, czytania książek, relacji z innymi ludźmi i okazuje się, że nie musisz koniecznie chodzić nocą do klubów, by zrozumieć, że nie jesteś samotny. Tutaj inni ludzie uczą cię, że w życiu istnieją także inne przyjemności.

Kto odegrał w pani życiu ważną rolę?

— Najważniejszą rolę odegrała cerkiew prawosławna – to filar duchowości, sens życia, pewność siebie. Bardzo trudno jest odpowiedzieć na pytanie – czym jest dobro? Aby określić swoją drogę życiową, zrozumieć, dokąd iść, trzeba znaleźć drogowskaz, który wskaże ci prawidłowy kierunek. Dzięki religii można znaleźć odpowiedzi na te pytania. Dostojewski nie bez przyczyny mówił, że gdyby Bóg nie istniał, wszystko byłoby dozwolone. To nie są puste słowa.

Co chciałaby pani przenieść ze swojego kraju do Rosji?

— Mięso. Od dziecka jadłam dużo mięsa, a tutaj go brakuje. Ciężko przestawić się na dania rybne lub studenckie potrawy w stylu zupy z kurczaka.

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że Rosjanie nie próbowali prawdziwego mięsa, a przynajmniej nie mieszkańcy Moskwy i Petersburga. Bydło to bardzo mądre zwierzęta. Kiedy pasą się na pastwisku, nie jedzą całej trawy, lecz tę leczniczą, zdarza się, że takie mięso pachnie tą trawą. Ot, taki to dobytek Mongolii.

Pięć odkryć w Petersburgu

Ludzie

Bardzo podoba mi się, że można tu spotkać ludzi dobrych i pomysłowych. Myślę, że Mongołowie i Rosjanie to ludzie z otwartą duszą – jeśli kochają to mówią o tym, jeśli nienawidzą – również to komunikują. Każdy człowiek narodowości rosyjskiej, niezależnie od wykonywanego zawodu, jest dobrze wykształcony. Poziom kultury w Petersburgu jest bardzo wysoki.

Muzeum utworzone w mieszkaniu architekta Leontija Benois

W kliku pokojach tego mieszkania mieszka jego wnuczka, a pozostałe pomieszczenia przerobiła na muzeum. My się zachwycamy, w końcu to muzeum, znajdują się tu przedmioty, którymi posługiwali się wielcy ludzie, a tam, na przykład, przechadza się puszysty szary kot, któremu jest wszystko jedno, czy otacza go sztuka, czy nie. To piękne, że ludzie zdołali zachować pamięć o swoich przodkach.

Okna domów

Lubię patrzeć na oświetlone okna domów. Światło w nich stwarza poczucie przytulności, bajeczności, innego świata. Na drugiej linii Wysypy Wasiljewskiej znajduje się dom Straussa z najpiękniejszą ceglaną fasadą. Tam, w niektórych oknach pali się żółte światło. Bardzo mi się to podoba, nie rozumiem, po co ludzie wybierają do swoich mieszkań białe światło – ono pasuje do kliniki, biura, do czegokolwiek, ale nie do miejsca, w którym mieszkasz.

Grand Cafe Frida

Zarówno w Moskwie jak i w Petersburgu kawiarnie nie są po prostu kawiarniami, lecz miejscami o określonej tematyce. We Fridzie bardzo mi się podobało. Od dziecka fascynowała mnie Frida Khalo oraz Edith Piaf – obie miały bardzo ciężkie życie, lecz walczyły i do końca były silne.

Deszczowe dni

U nas w Mongolii prawie nie ma deszczu. Za każdym razem, gdy pada wybiegam z parasolką, tak bardzo to lubię. Mogłoby się wydawać, że to zwyczajna rzecz, ale ja cieszę się jak dziecko. Teraz rozumiem, dlaczego petersburżanie są tacy romantyczni – to ta pogoda zmusza ich do rozmyślań.

Czemu jest pani akurat tutaj?

— Petersburg to najżyźniejszy grunt dla kształtowania osobowości, pracy nad duchowością i własną duszą. W życiu doznałam wiele krzywd i chciałabym zacząć od nowa, ale nie z czystą kartą, lecz pracując nad swoimi błędami, dotrzeć do określonego przeze mnie celu, czyli otrzymania dyplomu Akademii Sztuk Pięknych im. Repina i tym samym sprawić radość mojej mamie.

Autor: Marija Nazarenko

Tłumaczenie: Magdalena Diadenkova

Źródło: https://paperpaper.ru/photos/mongolka-aminaa-mashbat-ob-uchebe-v-ak/

Państwo: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
3 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.