Tysiące ludzi zebrało się w centrum Kutaisi na akcji protestacyjnej przeciwko budowie kaskady elektrowni na rzece Rioni.

Mieszkańcy municypium Ckaltubo wraz z aktywistami miejskimi przez 126 dni protestowali we wsi Namachwani. Bezpośrednio w strefie budowy elektrowni rozstawili namioty. Protestujący żądali, by turecka firma ENKA opuściła dolinę rzeki Rioni, zerwała współpracę z elektrownią wodną i zwróciła Gruzji 576 hektarów ziemi, które przekazano tureckiemu przedsiębiorstwu w dzierżawę na 99 lat.

Obecnie akcja protestacyjna prowadzona jest w nowej lokalizacji. Decyzja o jej przeniesieniu została podjęta z powodu zbyt dużej liczby osób chcących przyłączyć się do protestów. Na mityng w Kutaisi przyjechali nie tylko mieszkańcy Imeretii, ale również Tbilisi, Racza-Leczchumi i Dolnej Swanetii oraz Megrelii. Do protestów dołączyli również politycy. Cały teren placu centralnego miasta Kutaisi przed budynkiem administracji krajowej zapełnili protestujący.

Żądania pozostają bez zmian – chodzi o niedopuszczenie do budowy elektrowni. Przeciwnicy tego przedsięwzięcia dają firmie ENKA jeszcze dwa tygodnie na opuszczenie doliny rzeki Rioni. Jak poinformował aktywista Warłam Goletani, w przeciwnym razie zorganizowana zostanie akcja na większą skalę, która doprowadzi do całkowitej blokady miasta.

„Będziemy bronić naszej ziemi w sposób pokojowy. My, Gruzini, jesteśmy emocjonalnym narodem, ale emocje nie zawsze są dobrym wyjściem. W XXI wieku trzeba je odłożyć na bok. Musimy być nastawieni na długi protest. Powinniśmy zachowywać się odpowiedzialnie. Możecie być pewni, że nie ma takiej siły, która nas zatrzyma” – oznajmił Goletani.

Na chwilę obecną akcja już się zakończyła. Część aktywistów planuje wrócić do Namachwani w celu kontynuowania protestu w swoim miasteczku namiotowym.

Czasowe wstrzymanie budowy elektrowni wodnej udało się wywalczyć po kilku miesiącach protestu, jednak pod koniec stycznia 2020 roku prace zostały wznowione. Po tym wydarzeniu między protestującymi a policją niejednokrotnie dochodziło do starć kończących się zatrzymaniami. Policja nie pozwoliła aktywistom rozstawić na miejscu akcji namiotów, demontując postawiony przez nich krzyż.

Protestujący przekonują, że na terenie, który zgodnie z planem ma zostać zatopiony pod budowę elektrowni znajdują się dziesiątki domów, lasy, grunty orne oraz cmentarz. Niektórzy miejscowi obawiają się również, że budowa elektrowni wpłynie na klimat, co spowoduje spadek urodzaju i wyginięcie endemicznych gatunków winorośli. Uczestnicy protestów twierdzą, że rozpoczęte prace przygotowawcze, polegające między innymi na rozłupywaniu skał, poważnie zniszczyły krajobraz.

Projekt o nazwie Kaskada Namachwani elektrowni wodnej na rzece Rioni połączy ze sobą dwie elektrownie wodne – Namachwani i Twiszi. Ich łączna moc wyniesie 433 MW. Cała energia wytwarzana przez obie elektrownie pozostanie w kraju. Tym sposobem elektrownia w Namachwani zdoła pokryć do 12% zapotrzebowania Gruzji na energię.

Firma ENKA zainwestowała już w projekt 800 milionów dolarów. Przy budowie elektrowni pracować będzie do 1,6 tysiąca ludzi.

Trzeba mieć na uwadze, że mowa tu o naprawdę ogromnym zapleczu inżynieryjnym, które będzie zajmować teren dwóch municypiów (Cageri i Cchaltubo). Zasięg jednej z dwóch zapór przekracza 105 metrów, zaś powierzchnia zbiornika wodnego – 510 hektarów. Według ekologów w przypadku uszkodzenia tamy miasto Kutaisi w ciągu 19 minut zostanie przykryte falą o wysokości 34 metrów. Jednocześnie przekonują, że uszkodzenie tamy może nastąpić nawet wskutek trzęsienia ziemi o magnitudzie 5 stopni. W tej strefie aktywność sejsmiczna na takim poziomie nie jest rzadkością.

Tłumaczyła Magdalena Diadenkova

źródło: newsgeorgia.ge

Państwo: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
11 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.